15 49.0138 8.38624 1 1 4049 1 http://www.notespomyslow.pl 300
theme-sticky-logo-alt

Potęga pierwszego kroku

Początki są najtrudniejsze

Jak ma w zwyczaju mawiać moja mama „Najgorzej jest zacząć, potem to już jakoś pójdzie”. Coś w tym jest, prawda? Ba! Istnieją nawet na to dowody naukowe, ale o tym za chwilę.

Faktycznie zdarza się, że największą barierą dla realizacji jakiegoś zadania lub projektu jest postawienie pierwszego kroku – po prostu rozpoczęcie działania. Brzmi dziwnie i ogólnikowo? A ile razy zdarzyło Ci się zajmować wszystkimi możliwymi drobnymi rzeczami, jakie tylko przyszły ci do głowy byle tylko nie zabierać się za coś, co miałeś w planach zrealizować?

Masz do przygotowania prezentację wymagającą analizy sporej ilości danych i zamiast zacząć koniecznie musisz odpisać na jeszcze jednego maila, zajrzeć pięć razy do kalendarza, sprawdzić coś szybko w Internecie itp.

I to nie dotyczy jedynie spraw zawodowych. Podobnie jest w domu. Masz zaplanowane powiedzmy sprzątanie, a dziwnym trafem akurat wtedy dzwoni twoja dobra znajoma, z którą koniecznie, ale to koniecznie i właśnie teraz musisz pogadać, zaraz potem musisz upewnić się co słychać u znajomych na Facebook’u, itd itp.

Skąd to się bierze?

Przed dużym projektem nasz umysł ma tendencje do wyobrażania sobie wszelkich możliwych i najgorszych trudności z nim związanych. Że będzie trudny, że przecież zajmie tyle czasu i będzie wymagać tak dużego wysiłku. I wtedy nasz sprytny umysł, zamiast skupić się na prawdziwej pracy, zaczyna zajmować się małymi i pozornie nieznaczącymi czynnościami symulując trochę stan „bycia zajętym”.

Na całe szczęście nie jest to sytuacja beznadziejna i bez wyjścia. Lekiem na odkładanie na później, jak już wcześniej wspominałam, jest działanie – a konkretnie rozpoczęcie zadania. Otwiera to w naszym umyśle swojego rodzaju pętlę, którą będziemy się starali domknąć (co stanie się oczywiście po ukończeniu zadania).

Jak to nazwano?

Dla tych z was którzy lubią terminologię naukową, zjawisko to zostało odkryte przez Blume Zeigarnik już w 1927r i określone jako tzw. Zeigarnik Effect.

Prowadząc swoje badania Bluma odkryła, ze ludzie pamiętają dwa razy więcej zadań nie ukończonych w porównaniu do zadań, które udało im się zrealizować. Inspiracją do przeprowadzenia szczegółowych badań była wizyta w restauracji.

Kelner zapamiętał i bezbłędnie zrealizował skomplikowane zamówienie, jakie otrzymał od Blumy i grupy jej studentów. Kiedy natomiast nasza bohaterka wróciła do lokalu i zapytała kelnera o szalik, którego zapomniała, on wydawał się w ogóle jej nie kojarzyć. Zdziwiona Bluma zapytała go, jak mając tak dobrą pamięć (wspomniane już wcześniej zamówienie) może jej nie pamiętać. Odpowiedź była prosta i zaskakująca jednocześnie: „Dokładnie pamiętam każde zamówienie, do chwili kiedy zostanie ono wydane.”

Co to ma wspólnego z produktywnością?

Jeśli mamy jakieś nieskończone zadanie to nawet jeśli aktywnie się nim w danym momencie nie zajmujemy, i tak zużywa ono sporą cześć naszych zasobów mentalnych i jak to się potocznie mówi, siedzi nam z tyłu głowy. Niedokończone zadania mogą więc wywoływać dyskomfort. Czujemy się z nimi nie komfortowo, nieustannie o nich myślimy i chcemy je skończyć.

Nasz umysł ma zatem wbudowane w siebie coś w rodzaju wentyla bezpieczeństwa – raz zaczęte zadanie domaga się ukończenia.

Jest to wspaniały dowód na to, że tzw. multitasking, nie ma prawa działać. Jeśli chcemy zająć się kilkoma zadaniami na raz, tak naprawdę przerzucamy swoją uwagę z jednego zadania na drugie. W gruncie rzeczy drugie, trzecie i kolejne czynności można uznać za „zakłucenia” – nasz umysł nie pozwoli nam skupić się na drugim zadaniu, skoro pierwsze nadal zostaje niedokończone. I tu koło się zamyka.

Warto więc wykorzystać efekt Zeigarnik na swoją korzyść, wykonać ten najważniejszy pierwszy krok i mając świadomość tego, jak mogą na nas wpływać niedokończone sprawy, skupić się na wykonaniu danego zadania od początku do końca.

Naprawdę warto to zrobić zanim inni wykorzystają to przeciwko nam i naszej produktywności 😉

Tak, tak – niedokończone zadania i wątki to broń obosieczna. Z tego zjawiska korzystają również media na przykład przy tworzeniu chwytliwych nagłówków artykułów. Podając nam w tytułach częściową tylko informacje niemal magicznym sposobem „zmuszają” nas do czytania dalej – bo koniecznie chcemy dowiedzieć się jaka jest brakująca część, jakie będzie zakończenie historii. Podobnie z resztą efekt ten wspaniale widać w serialach i odpowiednio poprowadzonym zakończeniu odcinka. Ile razy obiecywałeś sobie, „że to już ostatni odcinek dzisiaj” 😉

 

POPRZEDNI WPIS
Stary niedźwiedź mocno śpi… czyli o chronotypie słów kilka
NASTĘPNY WPIS
Chciałbym mieć więcej czasu na czytanie…

Uwielbiam ciastka i inne słodycze więc mój blog również wykorzystuje ciasteczkowe pliki (tzw. cookies). Korzystając ze strony notespomyslow.pl wyrażasz na to zgodę. Szczegóły

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki

Zamknij